Narodowy Jawor

Strona główna » Przyjaźń polsko – węgierska

Archiwum kategorii: Przyjaźń polsko – węgierska

„Ja mam Ciebie, Ty masz mnie… DZIEŃ BRATERSTWA Z WĘGRAMI

16 marca 2013r.  środowiska narodowe Jawora we współpracy z wrocławskim oddziałem ONR  zorganizowały Dzień Braterstwa z Węgrami „Ja mam Ciebie, Ty masz mnie…”. Spotkanie rozpoczęło się wykładem o historii Węgier, który poprowadziła historyk Pani Danuta Markiewicz. Następnie Monika Demska opowiedziała o pomocy, przyjaźni między Polakami i Węgrami, przedstawiła wystawę grafik Roberta Ulricha „Ja mam Ciebie, Ty masz mnie…”. Na spotkaniu można było również obejrzeć  zdjęcia internowanego na Węgry w czasie II wojny żołnierza Józefa Żurawińskiego. Po części oficjalnej z głośników popłynęła węgierska muzyka przy której można było popróbować się węgierskich smakołyków.

Wystawa grafik Roberta Ulricha jest dostępna do nieodpłatnego wypożyczenia przez instytucje, szkoły, stowarzyszenia, organizacje po uprzednim kontakcie z autorką spotkania Moniką Demską  monika-demska@wp.pl

2013-03-16 17.10.37 2013-03-16 17.10.46 2013-03-16 17.13.53 2013-03-16 17.14.06 2013-03-16 17.14.18 2013-03-16 17.14.45 2013-03-16 17.15.04 2013-03-16 17.38.12 2013-03-16 17.38.24 2013-03-16 18.10.13 2013-03-16 18.10.27 2013-03-16 18.10.37 2013-03-16 18.39.54 2013-03-16 18.40.16 2013-03-16 18.40.27

Wspaniała oprawa kibiców Śląska Wrocław! Braterstwo Narodów zobowiązuje!

oprawa

Oprawa kibiców WKS-u podczas meczu ekstraklasy pomiędzy Śląskiem Wrocław a Lechem Poznań (30.05.2013). Tysiące trzymanych kartonów utworzyły flagi Polski i Węgier.
Kibice Śląska Wrocław przypomnieli o Powstaniu Węgierskim z 1956 r. i Poznańskim Czerwcu 1956.

W 1956 roku szczególnie związały się losy Polaków i Węgrów w Europie Środkowej, pozostającej od jedenastu lat pod sowiecką dominacją.

„Żadna z naszych walk wolnościowych nie miała nadziei na zwycięstwo. Zaskakujące jest, ze najmniej szans miała ona  w momencie rozpoczęcia, a wróg był przynajmniej dwudziestokrotnie silniejszy. Zdrowy rozsadek cofnąłby się przed takim przedsięwzięciem. Nasza historia nie uczy logiki. Uczy, to jest w niej pocieszające i wzniosłe, że w życiu narodów sens mają i takie pojęcia jak odwaga, męstwo, przywiązanie do ideałów” – pisał przed laty Gyula Illyes. Te słowa węgierskiego pisarza można też zadedykować Polakom.

Preludium powstania

Jak wielkim przełomem była odważna walka Węgrów, niech świadczy to, co działo się wcześniej, choćby w sferze propagandy. Sfabrykowana charyzma Józefa Salina była jedną z podstaw systemu, który stał się po II wojnie światowej udziałem Europy na wschód od Łaby. Stalin był produktem propagandy zawrotnej w swym zasięgu i przesadzie. Jego portrety były wszechobecne: na wystawach sklepów, nad bramami ogrodów zoologicznych, przedszkoli. Czerwone transparenty głosiły ”Dziękujemy ci Wielki Stalinie za nasze szczęśliwe dzieciństwo”. Gigantyczne pomniki Stalina i plansze portretowe (dzisiaj powiedzielibyśmy bilbordy) wznosiły się na placach setek miast i na szczytach gór. To był „Ojciec narodów”, „Słońce ludzkości”, „Przyjaciel i kontynuator dzieła Wielkiego Lenina”, „Największy geniusz wszystkich czasów i narodów”, „Chorąży Pokoju”. Represje dosięgały nie tylko wrogów systemu, prawdziwych i urojonych, ale i samych wiernych komunistów. Władysław „Wiesław” Gomułka został  w sierpniu 1951 roku aresztowany w Krynicy przez ppłk. Józefa Światłę, który dwa lata później wybrał wolność „urywając się” w Berlinie Zachodnim. W CSRS skazano na śmierć komunistę Slanskiego, a w 1949 roku w Budapeszcie stracono Laszko Rajka.

  Zwiastun przełomu

Dla krajów zza Żelaznej Kurtyny wątły oddech przyniósł lutowy XX Zjazd KPZR z 1956 roku. Trzy lata wcześniej na pogrzebie Stalina Nikita S. Chruszczow stał w drugim szeregu Przed nim byli Beria, Malenkow, Kaganowicz, Mołotow. Wkrótce Chruszczow wysunął się jednak przed nich. W referacie „O kulcie jednostki i jego następstwach” rozprawił się z mitem Stalina. Na Węgrzech, Matyasa Rakosiego zastąpił inny sowiecki kondotier, wykonujący zadania agenturalne w Belgii, Francji i Hiszpanii – Ernoe Geroe.

W niedzielę 21 października 1956 r. o godz. 22.27 spiker Polskiego Radia odczytał nowy skład władz PZPR. Warszawskie dzienniki wypuściły dodatki nadzwyczajne. 24 października na godz. 15.15 zwołano wiec na Placu Defilad. Była to największa, i jedyna, manifestacja spontanicznego poparcia dla PZPR, w której uczestniczyło ok. 300-400 tys. ludzi. Tego dnia do Warszawy dotarły sygnały o demonstracjach w Budapeszcie. Na wiecu pojawiły się pierwsze spisane na tekturach hasła poparcia dla Węgrów. Wcześniej, bo w piątek, do Warszawy przybył Nikita Chruszczow i członkowie Biura Politycznego KC KPZR oraz dowództwo Układu Warszawskiego. Podczas burzliwego spotkania w Belwederze towarzysz „Wiesław” okazał się godnym partnerem sowieckiej delegacji. Zatrzymano czołgi, których silniki grzały się już w Bornem Sulinowie i w Żaganiu.

Budapeszt – Warszawa wspólna sprawa

23 października 1956 r. w Budapeszcie wiec na znak solidarności z Polską dał początek Powstaniu węgierskiemu. Dzień wcześniej, 22 października, na politechnice w Budapeszcie odbyło się  zgromadzenie studentów. Uczestnicy uchwalili 14 postulatów pod adresem władz.  Żądali m.in. natychmiastowego opuszczenia kraju przez wojska sowieckie, powołania nowego rządu z Nagy’em jako premierem, wolnych wyborów i wprowadzenia systemu wielopartyjnego. Studenci postanowili jednocześnie przyłączyć się do wiecu poparcia dla polskich przemian pod pomnikiem Józefa Bema w Budapeszcie. Postać generała w surducie, z ręką na temblaku słuchała skandowania „Polska pokazuje nam drogę, pójdźmy za Polską” (Lengyelorszag utat mutat, kovesunk a Lengyel utat). Wieczorem po drugiej stronie Dunaju, pod gmachem parlamentu, tłum urósł do ponad 100 tysięcy ludzi.

Powstanie Wolności

Gdy manifestanci pomaszerowali pod budynek radia domagając się publicznego ogłoszenia  postulatów, funkcjonariusze  policji politycznej, osławionej AVH (węgierskie UB) na ul. Sandora użyli broni. Padły pierwsze ofiary śmiertelne. Rozpoczęło się powstanie. Żołnierze zrywali z czapek pięcioramienne gwiazdy, z narodowych flag wycięto emblematy sierpa i młota. Flagi z okrągłym otworem stały się symbolem tego powstanie.  Z ulic zniknęły czerwone  gwiazdy. Demonstranci obalili gigantyczny spiżowy pomnik Stalina, stojący na Placu Bohaterów.  Geroe wezwał sowieckie dowództwo wojskowe do interwencji, ale robotnicy z dzielnicy Csepel zdobyli już broń.

24 października do Budapesztu wjechały sowieckie czołgi, zajmując stanowiska przed parlamentem, przy mostach i najważniejszych skrzyżowaniach. W wielu punktach miasta wzniesiono barykady. Ambasadorem ZSRS w Budapeszcie był wówczas Jurij Andropow.

Walka i tragedia

Premier Imre Nagy wezwał do powstrzymania się od przemocy. W tym czasie uzbrojeni demonstranci opanowali gmach radia. Starcia zbrojne wybuchły w całym kraju. Powstały komitety rewolucyjne, spontanicznie tworzyły się milicje. 25 października doszło do pierwszych starć z żołnierzami Armii Czerwonej. Tego dnia na stronę powstańców przeszedł pułkownik Pal Meleter. Nocą dowodził walką przy koszarach Killana i stał się narodowym bohaterem. Do walki włączyli się też członkowie Gwardii Narodowej pod dowództwem Beli Kiraly’ego oraz milicjanci z komendantem Sandorem Kopacsim.  27 października w przemówieniu radiowym Nagy ogłosił powstanie rządu narodowego, złożonego z komunistów nie skompromitowanych w czasach Rakosiego. 28 października został zawarty rozejm z wojskami sowieckimi, które dzień  później wycofały się do garnizonów. Honved luzował sowieckie oddziały. 31 października Nagy ogłosił, że rozpoczęto rozmowy w sprawie wystąpienia Węgier z Układu Warszawskiego. Tego dnia na Kremlu KC KPZR podjęło decyzję o zbrojnym zdławieniu powstania.
Nagy apelował: „Do was wołamy wielkie i małe narody. Mu zrobiliśmy wszystko. Pomóżcie!”. Zachód był już jednak zajęty Kanałem Sueskim. Izrael, Wielka Brytania i Francja rozpoczęły agresję na Egipt. Bratankom na pomoc ruszyli Polacy. Leki, żywność, krew wysyłaliśmy na Węgry. Również nieliczni ochotnicy z Polski walczyli po stronie węgierskiej.

Przejście Rubikonu

1 listopada 1956 r. rząd w Budapeszcie ogłosił neutralność i wystąpienie z Układu Warszawskiego. 3 listopada o godz. 22. węgierska delegacja, której przewodził minister obrony Pal Maleter, udała się do kwatery sowieckiego dowództwa pod Budapesztem na negocjacje. Nadzorujący rozmowy szef KGB osławiony Iwan Sierow (znany też w Polsce z kierowania akcją „Smiersz” – Śmierć szpiegom) nakazał aresztowanie Węgrów. Nigdy już nie powrócili.

4 listopada o godz. 4 wojska sowieckie rozpoczęły atak na stolicę Węgier. Artyleria   rozpoczęła ostrzeliwanie Budapesztu. Nad ranem radio nadało dramatyczny apel Nagya: „Dzisiaj we wczesnych godzinach rannych wojska sowieckie przypuściły atak na naszą stolicę, z oczywistym zamiarem obalenia legalnego demokratycznego rządu Węgier. Oddziały nasze walczą. Informuję Węgrów i świat o sytuacji. Na pomoc! Na pomoc! Na pomoc!”. Przed 9. radio zamilkło. Młoda wolność umierała. W Budapeszcie zorganizowana obrona ostatecznie wygasła o godz. 20. Ostatnim ośrodkiem oporu była przemysłowa dzielnica na wyspie Csepel, w której walki toczyły się do 10 listopada. Na prowincji zbrojne potyczki trwały sporadycznie jeszcze przez miesiąc.

Liczba zabitych w walkach na Węgrzech nie jest dokładnie znana. Tajne raporty mówiły o 2,7-3  tys. zabitych po stronie węgierskiej i dziesięć razy większej liczbie rannych. Niektóre źródła podawały nawet 20  tys. ofiar. W stratach strony sowieckiej dokumenty podają liczbę około 750 zabitych i zaginionych oraz ok. 1,5 tys. rannych żołnierzy. Tysiące uczestników rewolucji zostało aresztowanych i deportowanych do Związku Sowieckiego. 26 tys. osób stanęło przed sądami na Węgrzech – połowę z nich skazano na kary więzienia, a 1500 stracono. Przez otwartą w listopadzie granicę z Austrią udało się na emigrację blisko 200 tys. Węgrów.

W styczniu 1957 r.  stracono pierwszych przywódców rewolucji – Jozsefa Dudasa i Janosa Szabo. W czerwcu następnego roku za „działalność kontrrewolucyjną” zgładzono także Imre Nagy’a.

16 czerwca 1989 roku blisko ćwierć miliona Węgrów zgromadziło się na placu Tysiąclecia  w Budapeszcie by oddać hołd powstańcom Nagy’owi, Maleterowi, Lasonczyemu, Timesowi.   Na anonimowej „parceli 301” umieszczono 354 drewniane paliki symbolizujące skazanych w wyrokach sądów doraźnych.  Tak przed tysiącem lat chowano dawnych madziarskich wojowników.

Bratanki w imię Boże

Polacy i Węgrzy mają za sobą lata wspólnych doświadczeń i wspólne chrześcijańskie korzenie, które są osnową ich państwowości. To nie przypadek przecież, że węgierskie flagi widoczne były podczas papieskich pielgrzymek do Kraju. I nie przypadkiem w 1987 r. w grupie Węgrów przybyłych do Jana Pawła II podczas papieskiej pielgrzymki do Polski był Viktor Orbán, ewangelik. Polacy jednak nie zdobyli się na powrót do tradycji. „W imię Boga Wszechmogącego!” – zaczynała się Konstytucja Rzeczpospolitej z 1921 r., akcentując religijne dziedzictwo do którego Polska odwoływała się w ponad tysiącletnich swoich dziejach. Wybuchł jednak spór o invocatio Dei zakończony kompromisem, który jak to zwykle z kompromisami bywa, zrodził w 1997 r. specyficzną konstrukcję: „My, Naród Polski – wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł, równi w prawach i w powinnościach wobec dobra wspólnego – Polski”. Węgrzy nie mieli wątpliwości i uznali, że inwokacja do Boga wyraża odniesienie do najwyższych wartości, których źródłem jest Bóg, a invocatio Dei odnosi konstytucję do ich tożsamości historycznej i narodowej.

Kiedy pseudonowoczesna Europa odżegnuje się od swych chrześcijańskich korzeni, Węgrzy z dumą wpisali je do swej konstytucji, tak jak bohaterską przeszłość narodu, postawili na tożsamość narodową i własne prawo  w swoim państwie. Wspólna kultura i religia oraz zapis dawnych triumfów to znaki wspólnej węgierskiej i polskiej przeszłości. Teraz czas na ekonomię, na współpracę gospodarczą, na wzajemny szacunek podbudowany wspólną historią, ale i wspólnymi interesami gospodarczymi i politycznymi.